Przełomowy wyrok dla represjonowanych funkcjonariuszy
Autorka: Bożena Szubińska.
W kolejną miesięcznicę ustanowienia haniebnej ustawy represyjnej w Sądzie Najwyższym padły znamienne słowa “Nie możemy działać jak państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł i żadnych praw jednostki do rzetelnego i sprawiedliwego procesu. Stalibyśmy się wówczas niczym innym, jak tym samym systemem, który krytykujemy” – wypowiedziane przez sędziego sprawozdawcę Bohdana Bieńka. Przywracają one nadzieję na sprawiedliwość tak długo oczekiwaną przez osoby pokrzywdzone ustawą. W ocenie wielu ekspertów ustawa ta narusza konstytucyjne zasady: ochrony praw nabytych, niedziałania prawa wstecz, zaufania obywateli do państwa i prawa, zakazu podwójnego karania, sprawiedliwości społecznej i wprowadza odpowiedzialność zbiorową wszystkich funkcjonariuszy za zbrodnie popełnione przez niektórych z nich w PRL.
Wyrok Sądu Najwyższego
W środę 18.09.2020 zapadł wyrok Sądu Najwyższego w sprawie ustawy dezubekizacyjnej zwanej przez poszkodowanych „ustawą represyjną” należy ocenić zdecydowanie w kategorii sukcesu i pewnego przełomu po czteroletnim działaniu tej nieludzkiej ustawy represyjnej, która objęła ok. 40 tys poszkodowanych, ponad 1000 osób nie doczekało tego wyroku, a 60 zmarło w wyniku jej wprowadzenia.

Sąd Najwyższy, uwzględniając dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych, a także mając na uwadze rozbieżności pojawiające się w orzecznictwie sądów powszechnych w poszerzonym siedmioosobowym składzie w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych orzekł, że by obniżyć świadczenie oficera służb PRL, trzeba zbadać jego indywidualne czyny. Sama formalna przynależność do wymienionych w ustawie służb nie wystarczy.
Obniżenie świadczeń za dzień służby w PRL
Dodać należy, że Sąd Najwyższy wydał swoje orzeczenie nie czekając na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy z grudnia 2016 roku (obniżającej świadczenia wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w PRL w formacjach uznanych przez ustawodawcę za służące totalitarnemu państwu).Na skutek napływu wielu odwołań pokrzywdzonych od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA, kierowanych do Sądu Okręgowego w Warszawie, Sąd ten w związku z wieloma wątpliwościami dotyczącymi tej ustawy skierował w styczniu 2018 roku pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. TK pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej jednak do dziś nie rozstrzygnął sprawy, pierwotnie z powodu składu orzekającego ukształtowanego niezgodnie z orzecznictwem TK, następnie przesuwając po raz szósty terminy posiedzenia odroczył publikację wyroku. Poszkodowani, obserwując sytuację w kraju nie oczekują na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, gdyż wiedzą, że dopóki jest obecna władza to orzeczenia nie będzie – wyjaśnia mec. Sucholewski. – Uważa on, że władza zdając sobie sprawę, iż wyrok Trybunału otwierałby poszkodowanym ustawą możliwość złożenia skargi do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a tam by wygrali. Władza robi wszystko aby ten proces przyblokować.
Sąd Najwyższy rozstrzygnął skierowane do niego pod koniec 2019 roku przez Sąd w Białymstoku pytanie prawne „Czy do obniżenia świadczeń emerytalnych dawnego funkcjonariusza służb specjalnych PRL kryterium wystarczającym jest sam fakt „pełnienia służby na rzecz państwa totalitarnego” czy też powinno się dokonywać oceny konkretnych czynów poszczególnych funkcjonariuszy.?
Podważona interpretacja
Istotnym jest, że Sąd Najwyższy podważył przy tym interpretację Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wskazującą, że wystarczającą przesłanką obniżenia świadczenia jest informacja o przebiegu służby (wystawiana przez IPN). Taka wykładnia jest niedopuszczalna i sprowadzenie wymiaru sprawiedliwości do badania prawidłowości informacji IPN, w konsekwencji, mogłoby pozbawić Odwołującego się prawa do sądu. Kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.
Ponadto Sąd Najwyższy podkreślił przy tym, że Państwo Polskie jest uprawnione do rozliczeń z przeszłością, jednak granice takich rozliczeń określa standard demokratycznego państwa prawnego. Cytując fragment preambuły Konstytucji RP „(…) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność,(…)” Sąd Najwyższy podkreślił, że demokratyczne państwo prawa nie może stosować niedemokratycznych metod rozliczania z przeszłością. Jeżeli zatem funkcjonariusz służb bezpieczeństwa państwa dopuszczał się łamania praw człowieka, zwalczał opozycję demokratyczną musi liczyć się z obniżeniem świadczenia. Przesądzać o tym jednak powinny indywidualne czyny konkretnego funkcjonariusza, a nie formalna przynależność – in gremio – do określonych jednostek organizacyjnych resortu spraw wewnętrznych.
Zasada prawna
Ponieważ Sąd Najwyższy przyjął uchwałę w trybie 7 osobowym (skład powiększony), należy domniemywać, iż będzie ona miała moc zasady prawnej. A zatem wszystkie sądy rozstrzygające odwołania od decyzji ZER, podjętych w związku z ustawą z 16 grudnia 2016 roku, będą musiały kierować się powyższą uchwałą. Mec. Sucholewski sądzi, że Uchwała Sądu Najwyższego może tylko pomóc w podejmowaniu wyroków i ośmieli część sędziów zawieszających postępowania do tej pory, bojąc się sprzeczności wyroków z rozstrzygnięciem Trybunału.
Obywatel przeciw aparatowi państwa
Po czterech latach zmagań wszystkich poszkodowanych ustawą represyjną oraz tych, którzy ich wspierali w tej trudnej, nierównej walce (obywatela przeciw aparatowi państwa) nie wolnej od chwil zwątpienia i depresji pojawiło się światełko w tunelu, mały promyk nadziei jak pisze Andrzej Rozenek poseł SLD, pilotujący od początku skutki działania tej ustawy. Zwraca on uwagę, że ten sukces zawdzięczamy dzisiaj przede wszystkim odwadze sędziów Sądu Najwyższego, którzy stanęli po stronie prawdy i sprawiedliwości, ale także tym wszystkim mundurowym, którzy się nie poddali i solidarnie walczyli o wspólną sprawę. Sukces ten zawdzięczamy także tym, którzy złożyli skargi, demonstrowali, poruszali opinię publiczną w kraju i za granicą oraz tematem angażowali polityków. Na arenie międzynarodowej w Brukseli wiele uczynili w tej sprawie Europarlamentarzyści: Janusz Zemke oraz Marek Balt. W kraju działały organizacje zrzeszone w Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych,dziennikarze, politycy.
Rzecznik Praw Obywatelskich
Nie byłoby jednak tego sukcesu w postaci wyroku SN, gdyby nie ogromny wkład pracy Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w monitorowanie skutków wprowadzenia ustawy represyjnej i przeciwdziałanie im. Do biura RPO wpłynęło ponad 1,5 tysiąca wniosków od osób objętych ustawą represyjną – nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami, którym w wyniku nowych przepisów obniżono świadczenia. Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia byłym funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa. Zdaniem Rzecznika sądy mogą rozstrzygać odwołania niezależnie od wyniku postępowania przed Trybunałem. Zauważyć należy, że RPO Adam Bodnar jeszcze na początku 2018 r. interweniował w sprawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej występując do szefa MSWiA, aby rozważył zmianę tej ustawy. Rzecznik podnosił, że „obniżenie świadczenia nie ma żadnego związku z indywidualną oceną” postępowania funkcjonariuszy, a sprowadza się do „negatywnej oceny wyboru miejsca pracy”. RPO, który przyłączył się do sprawy w SN wskazywał, że skoro ustawodawca wprowadził do systemu prawnego pojęcie „totalitarnego państwa” to powinno ono znaleźć swój wyraz w indywidualnej ocenie postępowania konkretnego funkcjonariusza. RPO kończąc swoją kadencje na tym stanowisku jest uprawniony do poczucia dumy i zadowolenia z podejmowanych trudów, które nie poszły na marne, a zaowocowały orzeczeniem SN, które daje ogromną satysfakcję ponieważ jest ukoronowaniem trzyletniej pracy prawników Biura RPO (głównie zespołu nacz. Tomasza Oklejaka).
Wygrana bitwa nie wojna
Ten przełomowy wyrok, który jest niewątpliwie wygraną bitwą w batalii wspierającej funkcjonariuszy mundurowych, nie jest niestety jeszcze wygraną wojną. Trzeba zachować umiarkowany optymizm i czekać. Emeryci i renciści mundurowi twardo stąpają po ziemi i są realistami, nie funkcjonują przecież w próżni, wiedzą o upolitycznieniu TK i spodziewają się, że Trybunał nie zakwestionuje ustawy. Niemniej jednak potrzebują tego wyroku do odblokowania spraw przed sądami powszechnymi, dalszego procedowania również przed Sądem Najwyższym i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Emeryci mundurowi
Pamiętajmy, że skierowanie przez Sąd Okręgowy w styczniu 2018 roku pytania o zgodność tzw. ustawy dezubekizacyjnej zwanej ustawą „represyjno-odwetową” z Konstytucją do upolitycznionego już wówczas Trybunału Konstytucyjnego przesądziło o zawieszeniu postępowań na lata i stało się przyczyną niedoli emerytów mundurowych. Sąd podzielił wątpliwości odwołujących się od decyzji emerytów i rencistów mundurowych, ale nie dał im szansy na rozstrzygnięcie sprawy bez zbędnej zwłoki. Niedola emerytów i rencistów mundurowych będzie trwać dopóki nie znajdą się odważni, aby stosować Konstytucje w Polsce, teraz to zadanie tylko dla odważnych.
Należy być świadomym, że w świetle korzystnego dla funkcjonariuszy mundurowych wyroku sądu, przy przyjęciu przez Sąd Najwyższy „prokonstytucyjnej” wykładni przepisów, a potem stwierdzeniu przez Trybunał Konstytucyjny, że ustawa nie jest niezgodna z Konstytucją, dojdzie do „rozbieżności” w wykładni. A to może doprowadzić do chaosu orzeczniczego, bo część sądów będzie podążać za autorytetem SN, a część za rangą wyroku TK. Zachowajmy więc umiarkowany optymizm.

Bożena Szubińska – Komandor w stanie spoczynku, feministka i jedna z pierwszych kobiet w wojsku, absolwentka Akademii Medycznej, Akademii Obrony Narodowej, Polskiej Szkoły Międzynarodowego Prawa Humanitarnego Konfliktów Zbrojnych oraz studiów podyplomowych na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe. Ekspertka w zakresie bezpieczeństwa i służby kobiet w formacjach mundurowych.
Pełniła służbę na stanowisku Szefa Zaopatrzenia Medycznego w Marynarce Wojennej RP oraz w Inspektoracie Wojskowej Służby Zdrowia w Sztabie Generalnym WP. Była Pełnomocnikiem Ministra Obrony Narodowej ds. wojskowej służby kobiet i przewodniczącą Rady Kobiet w Siłach Zbrojnych. Delegatka krajowa żołnierzy-kobiet do Komitetu NATO ds. Równości Płci (NCGP). Założycielka i Przewodnicząca Zespołu ds. Kobiet w służbach mundurowych przy Pełnomocniku Rządu ds. Równego Traktowania. Jest konsultantem RPO w Zespole Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Działa w Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, Stowarzyszeniu Oficerów Marynarki Wojennej oraz Stowarzyszeniu Kongres Kobiet.






